14.12.2017

SYMFONIA NA CZTERY NOGI


To był naprawdę piękny dzień. Niby jesień, jednak słońce i lekki wiaterek przynosiły ze sobą pokłady świeżej energii i dodawały skrzydeł. Warszawa coraz bardziej wchodziła na obroty – korki, zabiegani ludzie, zapach kawy…jednak my mileśmy zupełnie inne plany. Pobyć poza, z dala – opuścić serce Polski i poczuć zapach drzew, trawy i futer. Staliśmy pod naszą restauracją i podziwialiśmy stary amerykański krążownik szos zaparkowany pod kinem „Luna” – pomału zbiórka dobiegała końca. Jeszcze Włodek i Michał i ruszamy. Za sterem Olga – „kierowniczka wycieczki” i główny wraz z siostrą Igą pomysłodawca. Mamy w wegeguru cały kolorowy zestaw rodzeństw. Na sali jak różowy amerykański cadillac krążą legendarni bracia Pajdzik ze swoimi ornamentami z tatuaży i talentami tanecznymi, są siostry Grefki – wyczarowujące słodkości, które powodują ślinotoki zza witryny zaraz obok pysznych serków z nerkowców, które tworzą w swojej pracowni Wege siostry, a na kuchni królują siostry Czubakowe – mocne i charakterne kucharki dzierżące długie ostre noże, których użyły do stworzenia kilku pozycji w naszym jesienno – zimowym menu. Dobrych pozycji 😉

Lecimy na Korabiewice od wegeguru do samego schroniska Vivy jest blisko 60 km. Fundację Viva założyła w latach dziewięćdziesiątych Juliet Gellatley autorka głośnej książki „Milcząca arka” jedna z najważniejszych postaci współczesnych ruchów w obronie praw zwierząt, a sama Viva działa na całym świecie głównie poprzez głośne kampanie takie jak „Antyfutro” czy bardzo aktualne w tych dniach „Krwawe święta” – wskazujące na okrutny los karpi hodowlanych czy jak w przypadku bohatera tej opowieści „Kwik rozpaczy” dotyczący przemysłowej hodowli świnek i innych zwierząt skazanych na masowy ubój.

Część naszej twórczej ekipy wyruszyła z bardzo fajną misją do niesamowitej miejscówki Schroniska w Korabiewicach Viva, by nacieszyć się obecnością zwierzątek, poznać ich zwyczaje, odwiedzić ich miejscówki i troszkę im posprzątać i dać jak to mamy w zwyczaju roślinnej szamki, którą zajadały ze smakiem. Mieszka tam nasz pupil „Chrumiś” – wyjątkowo mądra i przyjazna świnka, którą wspieramy poprzez świetną inicjatywę wirtualnej adopcji. Chrumiś, co nas niezwykle cieszy żyje jak król i ma się świetnie, nie stroni od dobrej zabawy i dużej dozy odpoczynku, rzecz jasna lubi pojeść i pospać. Schronisko w Korabiewicach to niesamowity azyl i dom zarazem dla zwierząt, które niestety w wielu przypadkach spotkało bardzo dużo przykrości od ich „właścicieli”. Sama pomoc w schronisku jest niesamowitym doświadczeniem i dała dam dużo radochy i satysfakcji. Obecność zwierząt, świeżego powietrza i możliwość realnej pracy dla nich to wyśmienity pomysł na spędzenie czasu poza miastem. Cudownie spędzony dzień i polecamy wam odwiedziny tej miejscówki z całego serca, a również wspieranie tej dobrej inicjatywy.

Zajrzyjcie koniecznie.

Linki:

https://schronisko.info.pl/mozesz-pomoc/adoptuj-wirtualnie
https://web.facebook.com/Schronisko.w.Korabiewicach/

Wiele szczególnie poruszających odkryć uzyskano jednak w wyniku badań nad świnią domową, po prostu dlatego, że rozmaite wydziały szkół wyższych zajmują się ulepszeniami w masowej hodowli zwierząt. Profesor Johannes Baumgartner z Uniwersytetu Medycyny Weterynaryjnej w Wiedniu w odpowiedzi na pytanie dziennika „Die Welt”, czy wśród badanych przez niego świń trafiła się jakaś wyjątkowa osobowość, opowiedział o pewnej starej maciorze. W ciągu swego życia urodziła 160 prosiąt i nauczyła je budowania gniazda ze słomy. Gdy jej córki dorosły, stara samica pomagała im niczym położna w przygotowaniach do porodu. Jeżeli nauka wie już tyle o inteligencji świń, to dlaczego obraz chytrego zwierzęcia porośniętego szczeciną nie przebił się do publicznej świadomości? Przypuszczam, że wiąże się to z konsumpcją wieprzowiny. Gdybyśmy zdawali sobie sprawę, jaka to istota leży przed nami na talerzu, wielu z nas straciłoby apetyt. Znamy w końcu podobny mechanizm związany z naczelnymi, bo któż z nas zjadłby małpie mięso?

Peter Wohlleben Duchowe życie zwierząt

Niezwykła pogawędka o życiu: Włodek i Chrumiś

Jako wegeguru zdecydowaliśmy się na wirtualną adopcję Chrumisia – pokaźnych rozmiarów świnki, która w realu okazała się bardzo przyjazna i kontaktowa. Schronisko to duży teren, mnóstwo roboty do ogarnięcia – epicki ogrom pracy. Ci wspaniali ludzie pracujący tam każdego dnia to prawdziwi bohaterowie. Każdego dnia trzeba te zwierzątka karmić, sprzątać, wyprowadzać na wybiegi, przygotowywać karmę na kolejny dzień, aplikować leki tym, które chorują, niektóre z nich odtransportować do lecznicy, a inne przywieźć, zająć się pracą biurową i organizacyjną, pilnować kontaktu z mediami i wolontariuszami, redagować stronę i social media, lista ta jest długa, a jej wypełnienie to ogrom czasu i wysiłku. Dlatego jeżeli możecie to wspieracie schronisko na każdy możliwy sposób: https://schronisko.info.pl/mozesz-pomoc

Kalosze i widły już wkrótce – ruszyliśmy…

Sami zakasaliśmy rękawy i ruszyliśmy do boju. Wraz z Michałem i Włodkiem mieliśmy za zadanie wymienić „dywan” u ogromnego byczka, który co chwila bardzo zainteresowany tym jak się sprawy mają zaglądał nam przez ramię do swojego przytulnego domku sprawdzając czy aby na pewno dajemy radę. Wymiana ściółki zajęła bardzo dużo czasu i kosztowała sporo potu, jednak radość nasza była wielka, a satysfakcja ogromna. Monika, Olga, Iga i Jagoda ogarniały wybiegi i stajnie oraz osiedle mieszkaniowe kóz i małych koźlątek, który były niezwykle milusińskie.

Towarzystwo na początku nieufne – jednak z czasem, z czasem…

Ta troska o dobro zwierząt tak naprawdę niezwykle nas łączy i wielu przypadkach była czynnikiem decydującym o tym co robimy obecnie. Niezwykle kojąca i przyjacielska obecność tych cudownych czworonogów dała nam tak dużo poweru, że starczyło go na kilka dni. Polecam poczytać „Duchowe życie zwierząt” Petera Wohllebena, gdzie napisał coś niezwykłego:

„Im częściej i im dokładniej przypatruję się otoczeniu, tym więcej emocji zarezerwowanych rzekomo jedynie dla ludzi odkrywam u naszych zwierząt domowych i ich dzikich krewniaków w lesie. I nie jestem w tym odosobniony. Coraz więcej leśników dochodzi do wniosku, że wiele gatunków zwierząt dzieli z nami niektóre cechy.”

Siostry Czubak, Jagoda i Chrumiś – jest naprawdę spoko 😉

Chrumiś okazał się niezłym luzakiem i łakomczuchem. Idealnie pasuje do naszej ekipy…

Galeria