20.06.2018

PAD THAI

Witam Was,
W krainie zwanej Tajlandia. Jak sam też ostatnio się dowiedziałem nazwa ta funkcjonuje od ok. 80 lat, wcześniej to terytorium nazywane było Syjam.

Może spytacie czemu o tym mówię?

Otóż  80 lat temu powstała w ramach 12 zasad określających powstający kraj. Zarówno nazwa Państwa jak i stworzenie zupełnie nowego dania czyli Pad Thai weszły w ich skład. Do dziś określają one Tajów pracowitych, kulturalnych i dumnych  ze swojej ojczyzny obywateli. Dla mnie jest to fascynująca część świata.

Co zachwyca mnie w Tajlandii?

Piękne kolory wszędzie: ubiór ludzi, dania, wygląd ulic.
Tajskie smaki.
Przeplatanie tradycji i dziedzictwa.

Dobra teraz o mojej miłości do Pad Thai.

Od zawsze jestem wielkim miłośnikiem kuchni azjatyckich. Cenie ją za lekko strawność. Nie ważne gdzie mieszkałem w Anglii czy w Niemczech wszędzie znaleźli się Azjaci którzy potrafili dobrze gotować, a  to że dobrze czułem się każdego dnia gdy jadłem właśnie takie jedzenie było dla mnie najlepszą rekomendacją. Jednak kiedy pierwszy raz spróbowałem tego dania był to dla mnie przełom. Mój “pierwszy raz” z Pad Thai wyglądał następująco. Dziewczyna która bardzo mi się podobała nieoczekiwanie zaprosiła mnie do siebie właśnie na Pad Thai. Jako kucharz byłem zachwycony faktem że zostałem zaproszony na takie danie. Od tamtego momentu zarówno Agata wraz z tym pysznym daniem są w moim życiu.

PRZEPIS NA SOS 

SKŁADNIKI:

sos tamari 100ml

pasta z tamaryndowca 200g(uwaga na pestki)

olej sezamowy 30ml

cukier palmowy 70 g

szalotka 100g

PEPPERONCINO 1 duża

imbir 60g

Czosnek 40g

Olej ryżowy 50ml 

Rozpuszczamy w garnku pastę z tamaryndowca z cukrem, sosem tamari i olejem sezamowym. Na patelni smażymy szalotkę, papryczkę PEPPERONCINO, imbir oraz czosnek wraz olejem. Smażymy do momentu zrumienienia się wszystkich smaków. Na koniec blendujemy wszystko razem.

Co ujęło me serce w tym daniu?

Akurat ta wersja zawierała w sobie przesmażone jajko które uwielbiam.
Gęsty sos  z tamaryndowca który okala idealnie makaron i komponuje się z całym daniem. Przesmażone tofu, naprawdę w perfekcyjny sposób. Dymka która dodaje świeżości a białe końce odrobinę słodkości charakterystycznej dla cebulowej rodziny. Tutaj cytryna tradycyjnie limonka| która dodaje kwaśnego smaku. A wszystko w tej wersji  dopełniła “tradycyjna” surówka z  kapusty białej i marchewki. Za każdym razem jest on odrobinę inny.

Razem z dziewczyną mamy piękne marzenie, aby któregoś dnia polecieć do Tajlandii i próbować tego dania w każdym miejscu gdzie na niego napotkamy. Czuję, że któregoś dnia się nam ono spełni, a na razie próbujemy PadThai w naszym rodzinnym mieście Warszawa. Nadal wraz ze zmianą restauracji, a co za tym idzie kucharza widać subtelne różnice które w efekcie dają różne doznania smakowe.
Na koniec dodam iż cena tego dania zazwyczaj nic o nim nie mówi, co przypomina nam iż w kuchni poza produktami podstawowym i nieodzownym składnikiem jest MIŁOŚĆ!

Łukasz Kopała

Jest warszawiakiem z dziada pradziada – piąte pokolenie. Kocha to miasto i radością przepełnia go to, że są tu takie miejsca jak wegeguru. „Gotowanie jest moją wielką miłością od ośmiu lat ‒ dzięki temu dużo wiem o zdrowiu. W kuchni kocham to, że każdego dnia uczę się czegoś nowego i to akurat się nie zmienia. Oprócz tej miłości są też w moim życiu ta do muzyki, a także to, co definiuje mnie odrobinę jako osobę: miłość do języków – wszystkich. Wegegurowe potrawy działają pozytywnie na wszystkie płaszczyzny mojego życia.

Jaką drogą trafiłeś do kuchni? Była prosta czy kręta pełna przygód? 

Kiedy okazało się że w drodze do bycia Weterynarzem przeszkodzi mi chemia, która lekko mówiąc mi nie szła zadałem sobie piękne pytanie. Co kocham w życiu robić? A odpowiedź brzmiała gotować. Miłość tą otrzymałem od Babci, a także od jej syna czyli mojego Taty 🙂 A potem krok po kroku zauważałem że droga dla mnie.

Czego szukasz w gotowaniu i co twoim zdaniem można tam znaleźć? 

W gotowaniu widzę wiele:

-Troskę o innych

-Sztuka kreatywnego tworzenia dań 

-Pracę w zespole 

-Przebiajnie swoich ograniczeń

-A poza tym Mnóstwo frajdy

Czym dla ciebie jest kuchnia roślinna? 

Jednym ze sposobów na życie oraz szansę dla Matki Ziemi.

Jak się mają medialne wyobrażenia odnośnie tego zawodu do kuchennej rzeczywistości? 

Jak dla mnie są tu dwie strony medalu:

1. Plusem jest to że ukazuje fascynującą część tego fachu, a mianowicie radość z tworzenia dań oraz poziom kreatywności. 

2. A minusem dla mnie jest przekoloryzowanie elementów jak ocena dania czy ciągłe pośpiech.

W kuchni pracujemy na wysokich obrotach jednak gdy jesteś dobrze przygotowany po prostu trzymasz tempo. Nie czepiając się jednak oddają one w miarę rzeczywistość. 

Gdzie szukasz inspiracji? 

Główną inspiracją jest dla mnie Życie 😉

Ale oczywiście także koledzy i koleżanki z Wegeguru. 

Dobrym źródłem inspiracji są także książki i filmy.

Co jest najważniejsze by wciąż zachować świeżość w tym co się robi – jakie masz patenty? 

Pierwszym Patentem Z Którym Rozpocząłem Pracę To: Nigdy Nie Przestać Się Uczyć.

A Jeden Z Ostatnich To: Akceptacja Tego Czym Jest Pasja: Zabawą, Przyjemnością, Satysfakcja, Ale Także Bólem, Potknięciami Czy Też Dyscypliną.

I na koniec – co twoim zdaniem w życiu jest ważne w dobie tak szybkich zmian, dominującej technologii i przeciekającego przez palce czasu? 

Zdecydowanie Miłość i bliskie  kontakty z ludźmi  😉

Zdjęcia, wideo, pytania: Marcin Piniak / wegeguru.pl

Galeria